Ramada Plaza Hotel obok lotniska JFK w Nowym Jorku ma niezłą opinię. Niektórzy nazywają to miejsce „płacznicą”, bo po każdej katastrofie samolotu pełno tu płaczu i smutku, gdy goście rozpaczają nad losem tych, którzy właśnie zginęli. Zwykle jednak nie dzieje się tu wiele: raz tylko pijana fryzjerka w środku nocy wyrzuciła rzeczy męża z drugiego piętra na ulicę. I raz rosyjscy imigranci nie zdążyli zahamować, i rozpędzoną czerwoną mazdą wjechali w samochody ustawione grzecznie na parkingu. Poza tym jest tu raczej spokojnie, zwykle pełno biznesmenów i turystów ze wszystkich stron świata, a także imigrantów z Polski, Czech i innych krajów Europy, z Egiptu, Syrii, Palestyny i innych krajów Bliskiego Wschodu, Korei, Filipin i innych krajów azjatyckich, słowem ludzi zewsząd, którzy do Ameryki przyjeżdżają szukać lepszego życia. Pokoje są nieduże, ale jasne i czyste. Jeden z takich pokojów policja zabezpiecza teraz żółtą taśmą nie przekraczać, crime scene, nie przekraczać. Panuje tu nieład, poprzewracane meble, obok połamane ciężkie krzesło stylizowane na antyczne, przewrócony stół, na podłodze otwarta walizka wśród rozrzuconych rzeczy. A w głębi pokoju, na żółtym dywanie pod oknem leży wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w białym, nieeuropejskim ubraniu, ze zmasakrowaną twarzą, rozbitym nosem, spuchniętymi, podbiegłymi krwią oczami; z kilku ran na szyi cienkim strumykiem sączy się krew równie czerwona jak lakier na paznokciach młodej, białej kobiety z rozpaczą w miejscu oczu, w luźnych spodniach i równie luźnej bluzce z upiętymi wysoko włosami, która klęczy u boku ofiary, krew kapie w równych odstępach, kap, kap, wsiąkając w przybrudzoną żółć dywanu, dziewczyna w obu dłoniach tuli rękę martwego mężczyzny, przytula ją do policzka, kładzie twarz na jego ramieniu, i znów przytula.

CDN.

 

Photo: A Journey Through NYC Religions in: Kimiadi, M (2013). Hindus Making Their Mark in Manhattan Part 2: http://www.totsandtravel.com/family_hotels- ramada_plaza_new_yorker_hotel_new_york_city.html

Advertisements